|
Mój tekst w odcinkach, takie tam - moze ktoś z nudów poczyta...
Blog > Komentarze do wpisu
EPILOG cz.II
*
Choć Cesarfield płonęło, oni wiedzieli już, że przegrali. Zdołali dopaść chwilowej bezpiecznej kryjówki - składu "odpadów polotniczych", jak nazywano tutaj zużyte części maszyn powietrznych, na tyłach hangaru naprawczego. Siedzieli dysząc ciężko, wśród zaczynających rdzewieć, cuchnących przepalonym olejem i różnego rodzaju smarami, zwalonych na bezładne kupy silników odrzutowych, fragmentów podwozi, a nawet sporych kawałków poszycia samolotów. Rean był ranny. Jeys też i krwawił obficie. A nawet nie zdołali przedrzeć się do Garetha. Nie mówiąc o tym, że nawet nie bardzo mieli pojecie, gdzie jest trzymany i czy faktycznie tutaj, w Cesarfield. Ale kiedy zdali sobie z tego sprawę, było za późno, bo piekło już się rozpętało. Raz po raz słyszeli wybuchy, krzyki i nawoływania kassandryjskich żołnierzy. Automatyczny pilot nowoczesnego śmigłowca z niewzruszonością zaprogramowanego dobrze automatu kontynuował spokojny lot przez ciemności nocy.
KONIEC DEFINITYWNY CAŁOŚCI
Dziekuje za uwagę :) czwartek, 01 lipca 2010, kulkakurd
Komentarze
2010/07/01 22:37:41
ale to sie tak mialo skonczyc. co mialam skalmac, ze dolecial? to by dopiero byla porazka
2010/07/01 22:38:54
poza tym ja to przeciez musialam kiedys skonczyc, to nie jest "moda na skuces" zeby cale zycie trwalo
2010/07/01 22:45:12
A ja już przypuszczałam, że tak do usranej mojej śmierci będą do siebie wracać!
Ale teraz mówię serio. raz już go podobnie uśmierciłaś. wtedy zrobiło wrażenie. teraz tyko wzbudziło moją irytację. 2010/07/01 22:48:31
no to co mu mialam zrobić? chłopcy, ktorzy zabawiaja sie w ten sposob raczej nie schodzą na raka trzustki, tylko na skutek chwalebnie odniesionych ran. Mogłam co najwyzej zestrzelic ten helikopter, ale to musialabym zrobic chyba ja osobiscie, bo kto?
2010/07/01 22:57:30
Nie wiem co miałaś zrobić. to twoja powieść. nawarzyłaś pij!
czytałam już kilka bardzo dobrych książek, które też miały takie dziwaczne zakończenia. i nie chodzi mi bynajmniej o to ,że zgineli. zresztą byłabym bardzo zdiwiona gdyby przezył rean. ale no sam musisz przyznać że bardzo podobna ta sytuacja jak u maigena( czy jak to sie pisze). desperacka samobójcza akcja! I co oni mieli nadzieję, że się uda? I max im jeszcze w tym pomógł. Co opił się zepsutego wina i mu w głowie pomieszało się? No i ani słowa o jenny. zamknęli ją żeby u maxa pod kluczem? Po co? żeby sobie dalej żyła. Ja pierdolę takie zycie. po raz kolejny odzyskany na moment facet który lezie dać sie zabić. Już lepiej było by dla niej gdyby z nimi na tą akcje pojechała. A wracając do dziwaczności zakończenia to chodzi mi o to, że fajnie roziwjana akcja, ze szczególami opisana wydarzenia i męki psychiczne bohaterów i expresowe zakończenie. tak jakby ci sie znudziło pisanie. takie odniosłam wrażenie. że już ci sie nie chciało. zabiłaś ich by miec z głowy. Nie sądzę by po takim przerabanym zyciu jak miał Jeys i jenny spędzenie razem reszty życia było no nie wiem kiczowate. coś im sie z zycia też należało. gdybyś chciała to być mogła tak wykombinować i wcale by nie było łzawo. już lepiej jakby sobie przezyli nawet krótki czas razem a potem mogli by ich nawet ustrzelić. ale razem! 2010/07/01 23:08:47
I jeszcze jedna uwaga. już mi od dłuższego czasu postawa jenny sie nie podobała. robiła jedno głupstwo za drugim. nie wiem czy to było zamierzone ale uwaga, że jeys powinien zostać z nią a nie pomagać Reanowi odzyskać syna była naprawdę okrutna żeby nie powiedzieć, ze suka z tej jenny.
syn czlowieka którego kochała wprawdzie kiedyś ale w końcu kochała sie z nim dopiero co ma kłopoty i taka postawa.... 2010/07/01 23:10:45
Trochę ci dowaliłam. Przykro mi ale tak myślę. nie wiem czy mi jeszcze dziś odpowiesz. zaraz idę spać. to chciałam się pożegnać. :)
2010/07/01 23:11:30
nie o to chodzi ze mi sie nie chcialo pisac dalej czy ze mi sie znudzilo, tylko sa pewne granice, ja nigdy nie koncze niczego w standardowy sposob, to raz. dwa - zaznaczylam, ze to bylo tylko napisane, ale nie bylo potem bądz ile razy poprawiane. poza tym - oczywiscie moza opisaywac ta akcje ze szczegolami, ale po co? po to zeby tekst byl dluzszy. nie, tu sie nie zgadzam. ze desparacko - zgadza sie, ale oni duzo rzeczy tak robili. udawalo sie, udawalo a w koncu sie nie udalo, takie jest zycie. nie rozumiem tylko co jest az tak dziwnego w tym ze max im pomogl - przyznam ze kompletnie tego nie czaje. nie wiem, to jakis ewenement w tym momencie nastapil, ze on jak zwykle w czyms takim pomógł? nie wiem co jest kiczowate a co nie, ale skoro sie nie zeszli, to po co mialam napisac ze sie zeszli i jeszcze do tego za jakis czas ich "zabic" jak to okreslasz :) - bez sensu. i co by to dalo. i tak, zostawili ja u Max i zgadza ze prawdopodobnie pod kluczem. zaden facet przy zdrowych zmyslach - czy zna sie na wlace jakiejkolwiek czy nie - nie wezmie ze soba na taka akcje dziewusi, ktora nie ma o tych sprawach zielonego pojecia. napisalas - "ja pierdole takie zycie" - zareczam ci, ze jej zycie w tym momencie w porownaniu z moim - realnym - stanowi sielanke - z tym ze na takie rzeczy akurat nie ma sie wplywu, a znam osoby, ktore maialy okazje doswiadczyc tak chujowej sytuacji, ze ja bym tego w ksiazce nie opisala, bo obawialabym sie, ze nikt mi nie uwierzy.
a tak na marginesie - to jesli juz ktos mialby wyjsc z tego calo, to na pewno nie Jeys :) 2010/07/01 23:20:56
oczywiscie - syn czlwieka, ktorego kiedys kochala i do wyboru czlowiek, ktorego aktualnie kocha - no to faktycznie, powinna wybrac to pierwsze, nie? to nie kurdyjka byla, zeby powiedziec do swojego chlopa - ok, idz i daj sie zabic dla idei albo dla zasady.
a ze robila to co robila? coz, nie kazdy ma tak silna psychike zeby zostac aniolem majac w zyciu takie atrakcje, ajk ona - i nie usprawiedliwiam jej, tak tylko sobie pomyslalam. to milych snów zycze, ja tez niedlugo sie poloze, jeszcze tylko cos zjem, a mjutro od nowa sajgon :) 2010/07/01 23:22:11
Z maxem chodzi mi o to, że wiedząc że idą na smierć nie powinien pomagać. zresztą to szczegół.
Z jenny mi chodzi o to, ze ona miała racje. żyła sobie w miarę spokojnie. Pewnie że bez rewalacji ale w jakimś stopniu spokojnie. a tu znowu po pierońsku długim czasie znów zjawia sie jeys na momant a potem jedzie sie zabić. I to prawda że chodzili na desperackie akcje ale mili choc cień szansy a tu żadnej i bez planu. przynajmniej tu tak wygląda. zresztą jeys już miał nauczkę u tego maigena że tak sie nie udaje. wyglądał mi na inteligentnego faceta co uczy sie na błędach. Nie chodziło mi o to by ją brali na akcje ale jeśli ją zamknęli i sobie sami poszli to to było nieludzkie. Nie chodzi o szczegóły zakończenia. tylko samo ideę. tak już w twojej ksiązce było. kalka sytuacji. dlatego nie kupuję. 2010/07/01 23:24:39
Nie dla idei ale dla syna człowieka którego kochała. to jest dla mnie zasadnicza różnica i dla jeysa też jak widzę :)jesy nawet reana nie kochał a oczywistym było dla niego że pomoże. nawet po tym co rean zrobił.
2010/07/01 23:31:54
no ja w sumie tez, ale ja sie miedzy chlopcami wychowywalam :)))
a! jeszcze jedno - wbrew pozorom nie szli na pewną smierc. mieli pewne szanse, ale nie wyszlo, zdarza sie :))) 2010/07/01 23:34:38
i jeszcze, ze juz tak analizujemy - oni to za bardzo nie mieli duzego wyboru, Rean mógl sie zglosc do nich, co bylo rownoznaczne ze smiercia, badz tez mogli jechac od razu, na wariata, bo gdyby siedli i zaczeli robic plany, to tego gowniarza by tam zaciukali i przeszli by nastepnie do poszukiwania starszego, Normanka. :)))
2010/07/02 00:12:39
:))))))))))))) - ja przyunajmniej nie zamordowalam w bestialski sposob billi-bumblera :)))))
2010/07/02 17:13:06
Kochan nie ma się z czego cieszyć bo przypominam, że zamordowałaś psa.
Po przespaniu nadal uważam, że powinnaś przemyśleć epilog. dlatego, że jest kalką poprzedniego wątku. i to w sobie już jest wystarczającym powodem. bo jakbyś jeszcze chciała raz go ożywić to przestaję się odzywać :) ponadto takie zakończenie nie daje żadnej nadzieji. Miałam jeszcze raz sobie przeczytać twoją powieść ale dla takiego zakończenia zwyczajnie nie warto. zbyt dołujące. życie jest wystarczająco posrane żeby się jeszcze dołować książką. Zobacz nawet zbrodnia i kara zostawiała nadzieję.nawet mroczna wieża dawała szansę Rolandowi. u ciebie czarna rozpacz. I od razu lojlnie ostrzegam. jeśli powstanie na jej podstawie film w którym zagra przystojny jak sam diabeł aktor grający jeysa i w swojej własnej osobie rean( wiem to będzie trudne zginął) to i tak nie pójdę oglądać jeśli zostanie taki finał! 2010/07/02 21:49:18
wez se przeczytaj "Komu bije dzwon".
nikogo nie ozywiam - jak równiez podobniez nikogo nie morduje, nawet psa. nie mam co przemyslec, bo zakonczenia mialo byc takie i takie bedzie. ja nie potrafie pisac na sile, napisalam tyle ile mialam do powiedzenia i jesli to jest wszystko, co do powiedzenia mialam, to nic nie poradze. na pocieszenie dodam, ze chlopcy przezyli kawal zycie, jakies lekko liczac 70 lat, co skadinad jest wiekiem , o ktorym zwykło sie mówić "piękny". i mysle ze mieli tez tutaj piekna i chwalebna smierc. moglabys sie burzyc gdyby zgineli w katastrofie tego samolotu, ktorym lecieli na Jukatan :))). miedzy nami mówiac mialam dwa pomysly jeszcze na zakonczenie, troche namotane, ale ostatecznie zrezygnowalam z nich, bo stwierdzilam ze nie bede przeginac paly, jakos nie czulam tych watkow, jednakowoz zapewniam, ze final bylby taki sam. i dobra, dajmy juz temu spokoj. mozliwe ze chlopcy zyja szczesliwie do dzis dnia, tylko po prostu mnie ignoruja :))) (jesli zglosza sie do mnie osobiscie z zadaniem zmiany zakonczenia, byc moze to przemysle) - :)))). wracajac do "komu bije dzwon" - przeczytalam to 19 lat temu i byla tak samo swiecie oburzona jak ty. w swoim "pamietniku rozowego kurwa pantofelka" napisalam ze autor NIE MIAL PRAWA tak tego zakonczyc. wyobrazasz sobie? teraz wiem, ze jesli ktokowlwiek mial prawo to zakonczyc, to tylko Erni i w taki sposob w jaki mu sie zywnie podobalo i na dzien dzisiejszy przyznaje mu calkowita racje. ale przezywalam kilka ladnych dni. jesli chodzi o parszywosc zycia, to ja wlasnie mam odwrotnie, wole czytac to co jest zblizone do realu, niz wkurwiac sie, czytajac jak inni maja fajnie a ja nie bede miec :))) a tak poza tym co slychac? 2010/07/02 22:18:23
Chyba nie myślisz że ja mogłam nie czytać komu bije dzwon! Ja to czytałam nawet w oryginale. Nie mogłam nie mogło być inaczej skoro moja ukochana Metallica śpiewa For Whom the Bell Tolls :)
To jest argument jeśli nie było by innych. czytałam to jako gówniara i też byłam oburzona :) pewnie. ale ty jesteś pierwszym pisarzem z którym mogę podyskutować na temat tego co napisała. więc to robię :) oczywiście że masz prawo zrobić jak uważasz. tylko ty masz! ale ja nie mogę nie zaprotestować :) Ale wiesz co ja tam wolę wierzyć, że real life nie jest taki jak w twojej powieści. życie potrafi być też pięknę. jest piękne :) Co poza tym? W niedzielę moja córcia kończy 4 latka a dopiero byłam w ciąży... :) W pracy nie było w tym tygodniu mojej piekielnej koordynatorki :) dzięki temu mogłam pomóc ślicznemu chłopcu z Kolumbi i pogadać choć trochę po hiszpańsku :))) 2010/07/02 22:34:58
W niedzielę moja córcia kończy 4 latka a dopiero byłam w ciąży... :) - to ty czteroletnią urodzilas???? :)))))))
serio - dzieki za "pisarza", ale to chyba na wyrost troche. no i juz przynajmniej wiem skad ci sie niektore rzeczy w ksiazce biora, jak koordynatorki piekielne. no i te latino klimaty... Sliczny chłopiec powiadasz... u mnie tez jest jeden sliczny chlopiec, ktorego znam od 3 miesiecy i przelotnie, bo nie na mojej zmianie robi, ale on ostatnio uparcie twierdzi, ze mnie nienawidzi, bo on jest suleymani, a ja generalnie jestem hewleri (taki nasz lokalny folklor). w kazdym razie jest jednym z najladniejszych moich chlopcow. a poza tym wszyscy maja piekne umysly. Sirwan w dalszym ciągu mnie kocha i mi nagminnie spiewa. dzis wykonywali w duecie z Nabazem utwór o Kulce. zajoba idzie dostac. najlepszego dla córy, nie ochlejcie sie tam obie za bardzo. chip'n'dalesi bedą? :) moze i zycie kiedys bedzie piekne, ale na dzien dzisiejszy to zalezy od czyjejs wytrzymalosci, a jak wytrzymałosc okaze sie dobra, to bardzo prawdopodobne ze zycie okaze sie piekne i stworze wtedy cos ladnego i ladnie zakonczonego (po prawdzie to mam jeden taki szkic... ). ale generalnie Happy End to byl taki zespol jednego przeboju pt. "Jak sie masz kochanie": www.youtube.com/watch?v=6LSTEPWdjgM :)))))))))))))))))) 2010/07/02 22:45:25
Będzie Dominik :)
A utworu nie posłucham dziś bo dzieci śpią w tym samym pokoju :) A nie przekładaj Mi tu powieści na moje życie zbyt dosłownie :)))) Koordynatorka jest piekielna ale ja tu trochę robię w charakterze Michaela momentami doprowadzając ją do pasji :). ponoć któregoś razu wyglądała jakby chciała mnie uderzyć :)))) Zakładam, że ogladałaś Szklaną pułapkę I. pamietasz kwestię zony willisa na temat wkurwiania ludzi? :) A klimaty latino to żądzą u mnie już baaardzo dawno :))))) A pomagam nie tylko latynoskim chłopcom. Im tylko z większą determinacją i przyjemnością. ale ten Javier jest wyjątkowo przystojny. i ma naprawdę zajebiste oczy i powiem szczerze jest lepszy niż kot z Shreka w wiadomej minie :)))))) 2010/07/02 23:00:03
wow! Dominik będzie!
szczerze mówiąc nie pamietam kwestii zs szklanej... ogladalam wieki temu, ostatnio w ogole niewiele ogladam. ostatnio "Alwin i wieworki". :) no ja sie nie dziwie, ze potrafisz do furii doprowadzić :) ja mam takie koty ze shreka na okrąglo, jak sie ktoremus nie chce cos zrobic, albo jak chce wyjsc do kibla, albo sie pomodlic, albo jak wroci z przerwy spozniony. jak lubisz latino, to w historii 'o mule" jest troche latino, nawet w sumie momentami sporo. poza tym ten szkic, co sie konczy happy, to bohaterem jest meksykaniec, ale w stanach urodzony i zyjacy, agent wywiadu, ale to jest w szkicu i w dodatku w polsce, naweet nie wiem w ktorym z trzech domow, gdzie przechowywana jest garstaka moich rzeczy, ktore mi zostaly (obstawiam, ze u ciotki, tam dalam ksiazki i papiery, bo u dwoch znajomych to mam szklanki od piwa i ozdoby na chinke, mam jeszcze kompresor, kurwa, u sasiada - zestaw po zbóju). 2010/07/02 23:07:32
Kompresor powiadasz...hmm
I tyle już słyszałam o tym mule że wreszcei bym sobie poczytała. zresztą uzależniłam sie od twojej twórczości i nagle jak skończyła sie powieść to mam jakąs pustkę. zapodaj wreszcie tego muła! Bo widzę, ze watku latino na razie sie nie doczekam :) A jak tam spotkanie jenny i Mika? u mnie niestety odłogiem bo mam fazę i wenę na inne kawałki i muszę poprawić końcówkę paryża :) mam kilka osobistych pytań do ciebie bo mnie strasznie przeraziłaś tymi swoimi wyznaniami że jesteś no cóż raczej nie specjalnie szczęśliwa. rozumiem, że zarabiasz w fabryce czekoldy na spełninie marzeń ale oprócz tego, że to zapewne ciężka praca to jednak masz wokół siebie swoich Kurdów czyli nie powinno być tak źle. a swoją drogą skąd u ciebie tak fascynacja tym narodem? 2010/07/02 23:31:10
Masz rację, że tu jest zbyt publiczne miejsce. dlatego mimo iż mam mnóstwo pytań nie ośmielam sie zadać :)
Przykro mi z powodu tej pomyłki. no tylko tyle mogę powiedzieć. dobrze, że byli tacy którzy ci pomogli :) próbuję od paru minut coś mądrego napisać... wychodzą mi same banały... 2010/07/02 23:38:42
nie wiadomo czy banały.
to ty sie skup, nalej sobie jakiegos bożole, a jak nie masz, moze byc zwykle pożal sie Boże, takiue jak ja pije - alkohol pobudza kreatywnosc :))) - no i przynajmniej bedziesz szczera, bo ja mowia in vino veritas :))) ja tymczasem uciekam, bo jutro jeszcze 12 godzin z kotami ze shreka dobrej nocy :))) 2010/07/03 19:34:05
Nasunęło mi się jeszcze takie pytanie. W jakim celu napisałaś tą powieść droga Kulko?
Rozumiem, że chodziła za Tobą i musiałaś. Moje pytanie jest raczej o to co chciałaś ofiarować ewentualnym czytelnikom poza oczywistą rozrywką :)? 2010/07/03 21:58:35
witam.
trudne dosc pytanie. przede wystkim to ja pisze dla swojej satysfakcji, po prostu to lubie. tak jak np lubisz plywac, wiec sobie plywasz, nie zeby gdzies doplynac, ale dla samego plywania. po drugie ja nie sadzilam, ze ktos to bedzie czytal (poza jakimis moze najblizszymi kolezankami albo cos w tym rodzaju), wiec w zasadzie nie bralam pod uwage kogos takiego jak czytelnik w szerszym rozumieniu. i nigdy tez w zwiazku z tym nie zastanawialam sie co chcialam "ofiarowac", jak to ujęlas. ale jesli sie nad tym zastanowie, to chyba chodziloby mi o to, zeby ktos mial przykjemnosc z czytania i moze jeszcze czasami myslalam, ze fajnie by bylo, gdyby ktos po przeczytaniu jednej historii chcial przeczytac jakas inna ktora napisalam. ale nie myslalam, zeby przekazywac cokolwiek na zasadzie jakiegos przeslania. chcialam tylko zeby sie ewentualnie ludziom podobalo (wiadomo ze nie wszytkim, bo zeby sie podobalo wszystkim, czy tez wielu, to musialoby powstac duzo roznych wersji, pod poszczegolne gusty czytelnikow). fascynuje mnie psychika ludzka, co nie wiem czy idzie zauwazyc :) - szczegolnie w sytuacjach ekstremalnych, negatywnych - to jakich ewentualnie czlowiek dokonuje wyborow - na pierwszy rzut oka absurdalnych i moze nawet obiektywnie pozbawionych sensu, ale ten sens moze gdzies tam jednak byc. dlatego moje ulubione to jest opisywanie osoby w sytuacjach granicznych, traumatycznych, nietypowych. opisywanie sielanki, jakos mi nie wychodzi szczerze mowiac. o jaki wieczor autorski sie zrobił :))) 2010/07/03 22:13:29
No cóż był już casting to może najwyższy czas na temat " co autor miał na myśli?" :)))))
2010/07/03 22:16:21
I też witam :)
a co się dzieje z Mordim? wyjechał i nie wziął kompa? :) 2010/07/03 22:17:40
no a w szkolach do tej pory sie glowia co Mickiewicz czul piszac "dziady" i dalej nie wiedza :)))). albo inne moje ulubione: "watki walki narodowo-wyzwolenczej w twórczosci stefana stacipowskiego" (na przyklad) i takie wypracowanie to byla marynistyka w najczystszej postaci.
i to znaczy, ze co? mam sie przyzwyczajac do odpowiadania na trudne pytania :))). a autografy kiedy? :))) 2010/07/03 22:23:57
Zamiast autografu wolałabym uścisk dłoni pisarza :) potem mogłabym mu dać ( temuż pisarzowi ) w mordę za ten koszmarny epilog :P
2010/07/03 22:33:52
:))))))))))) - dostaniesz usmiech pisarza odcisniety w betonie zbrojonym po zęby.
a koniecznie chcesz w zakonczeniu jakies ciucu-ruciu? to moge sprobować napisać... nie, zartuje, nie wyszloby mi. ale wiesz, ten helikopter bedzie lecial, dopoki sie mu paliwo nie skonczy, a bak mial pelny, wiec nie jest źle :))) Mordi? Tez za Nim tesknie. Moze zaginąl w akcji? :) 2010/07/03 22:53:37
Nie musi być ciucu-ruciu ale czemu czytelnik ma na koniec odsądzać pisarza od czci i wiary?
Do końca życia ci nie daruję 15 lat jeysa w pudle i tego zakończenia! 2010/07/03 22:56:28
Ciapuś, uduś panią!
mówie, ze ma paliwa od fiuta w tym smiglowcu, na jakies 6 godzin lotu... no. I juz sie nie martw o Jeysia tak, poznasz jeszcze wielu fajnych facetów :)))) 2010/07/03 23:04:11
O dzięki za to pocieszenie. Mój mąż się bardzo ucieszy :)))))))
I pamietaj, że ja ci już coś mówiłam o ożywianiu tego bohatera! nawet jak literalnie nie do końca uśmierciłaś to i tak uważaj! 2010/07/03 23:11:43
a ucieszyl sie, jak sie dowiedzial, ze go chcialas kulce do wyrka wsadzić? :)))
no wlasnie tez rozwazalam opcje czy powinnam na niego uwazac? w koncu zawsze moze sie okazac, ze to wlasnie on stanowi dlam mnie smiertelne zagrozenie... chociaz... sama nie wiem :) 2010/07/03 23:15:46
Te dwa ostatnie zdania mam nadzieję nie dotyczą mojego slubnego bo inaczej to ja zacznę się bać ;)
2010/07/03 23:28:12
o ja pier... :))))))))))))))))))))))))))!!!!!!!!!!!!!!!
rżalam prawie tak jak z "za przeproszeniem dupa cie bolala, synu" :))))) 2010/07/04 00:01:01
a podziekował :)
jem kolacje i chyba sie rzuce na wyrko pomarzyc o tych platkach róż, a kto wie, czy moze jakies swiece w lazience nie pozapalam, w kominku ogien rozpale tez.... do zobaczenia mam nadziejke jutro. chyba ze bedziesz zajeta, bo cos mówiłaś, ze zięć z wizyta ma wpaść.... 2010/07/04 00:06:06
:)
zabieram dzieciaki do centrum handlowego na plac zabaw. z moim mężem była by fiutowa zabawa bo już chyba wspominałam, że ma fiła n punkcie czystosci. jakby zobaczył w domu gromadę dzieciaków to by chyba zszedł ;) Zięć jest ok i w posagu wnosi coś bardzo cennego :) fajną teściową :) Ja też idę spać i do zobaczenia raczej wieczorem. tylko na jakim blogu bo na razie ani ty ani ja nic nie powklejamy... :( 2010/07/04 00:21:17
moze Mordi bedzie jutro, to zaczniemy wklejac muła. albo sie zmobilizuje do poludnia i dopisze reszte spotkania i wkleje.
to w takim razie milego dnia jutro i do zobaczenia :) 2010/07/04 10:29:15
dzien doberek. sie mi przypomniala cos kolezanko droga. twoj tekst jest to:
"jełśi teraz przeczytam że się w końcu spotkali i żyli długo i szczęśliwie albo chociaz żyli razem to naprawdę będzie....no nie będzie mi się podobać..." no to jest wedlug zyczen i dalej pani niezadowolona i mi pisze ze powinni se pozyc razem troche. no to nie wiem, klimakterium masz? 2010/07/04 20:20:49
Acha to jednak ci dałam do myślenia :)))
dobrze! Pytanie teraz na jakim etapie powieści ja to napisałam? widocznie tak genialnie poprowadziłaś akcję, że zmieniłam zdanie :) A poza tym jest pomiędzy szczesliwym zyciem a smiercią jest wiele stanów pośrednich :) I serio pytam kiedy ja to napisałam bo wiem że napisałam ale nie pomnę kiedy.... :( Ach i zapomniałałam spytać a co się stało koleżanko droga z synkiem Reana? jednym i drugim zresztą i Aen? ja bym chciała wiedzieć... 2010/07/04 21:10:31
"Ach i zapomniałałam spytać a co się stało koleżanko droga z synkiem Reana? jednym i drugim zresztą i Aen? ja bym chciała wiedzieć..." - ja też :)))))) - (moze z braku laku jeden posuwa Jennie a drugi Aen) - dobra, zart taki.
napisalas to pod pierwszym odcinkiem III czesci Jeżdźcy... terroryzujesz mnie, to sie bronie jak moge. ide skonczyc robic salatke warzywną. 2010/07/04 21:49:40
Znalazłam i przeczytałam i wszystko jasne! To był szok i trauma po 15 latach w więzienieu ty najokrutniejsza z pisarek! Żaden to argument, że chciałam to mam :) wtedy byłam zbyt roztrojona nerwowo by brać moje słowa na poważnie!
Teraz znam całość powieści i końcówka mnie odrzuca. Koniec i kropka! 2010/07/04 22:05:45
kurwa, to jest chyba najlepsza rencenzja o jakiej mozna marzyc :)))
no szacun mam dla samej siebie teraz :)))))) p.s. lepiej o tym mule nie czytaj.... 2010/07/04 22:32:18
na to slowo zawsze mozesz liczyć :)
przypomnialo mi sie, ze casting byl tylko na role meskie, w dodatku tylko w zasadzie dwie, moze kiedys pomyslimy nad dziewczynami, tylko tu bedzie gorzej chyba. poza ty Maxa jeszcze mamy do obskoczenia 2010/07/04 22:46:11
Dziewczyn się nie podejmuję. Znalazłam za to coś takiego:
3.bp.blogspot.com/_0pynAn-Ksz4/SvrK2rscLAI/AAAAAAAAEHA/YU5F0slFSs8/s640/600full-ricardo-pereira+(3).jpg I takiego: http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://img.blogs.abril.com.br/1/antenaparabolica/imagens/ricardo-pereira-rosto.jpg&imgrefurl=http://vidabelinha.blogspot.com/2009/08/tens-tudo-na-cabeca.html&h=330&w=570&sz=49&tbnid=Uj8i_tQDffPYMM:&tbnh=78&tbnw=134&prev=/images%3Fq%3Dricardo%2Bpereira%252Bfoto&hl=pl&usg=__UHOI2lH2AjLvAZY5rhX6FJ5x00M=&sa=X&ei=F_IwTPWMM8elOOel5PIB&ved=0CCIQ9QEwBQ I takiego momentodehomem.blogspot.com/2009/03/tuga-ricardo-pereira.html?zx=177face4b07d7042 I od razu mówię, że on jest mój! 2010/07/04 22:55:36
bierz go, nie jest w moim typie.
na ten dlugi srodkowy link nie wejde - zauwazylam, ze nie moge wejsc na takie, ktore nie wyswietlaja mi sie na niebiesko. 2010/07/04 22:57:14
ojej możesz sobie skopiować sobie do przegladarki
zresztą to ten sam więc nie musisz :) 2010/07/04 23:00:37
hemerang.com/world.new-folder/zakaria123ghgd1.jpg
farm4.static.flickr.com/3087/2911019944_aa9f87dcf6.jpg static.wix.com/media/cb0053654721126c406cf75811e2c1e0.wix_mp static.wix.com/media/c14be569de1b97a9f723921dff6c449b.wix_mp a jak ci sie podobaja tacy chlopcy? ze tak zapytam... 2010/07/04 23:02:38
Obiektywnie są przystojni ale we mnie nie wzbudzają podniecenia tyko instynkty opiekuńcze :)
2010/07/04 23:06:06
Ciapuś!!! cio tlumacze jak czlowiekowi, ze se moge kopiowac nawet do d... i mi sie itak nie otworzy, nie wiem, moze vista tak skurwiale dziala
2010/07/04 23:59:25
2010/07/05 17:23:07
Zebyś potem nie marudziła! dla mnie to jest taki arabsko -turecki typ ci chłopcy. wiem, że jeśli to kurdowie to się obrażą ale nic na to nie poradzę. tacy chłopcy mnie wogóle nie podniecają. czuję dystans i nie ufam takim typom...
Chociaż właśnie żrę pyszną szarlotkę, którą dostałam ( nie tylko szrlotkę ale także 3 ogromne tacki z ciastami) od Tunezyjskiego cukiernkia w ramach podziękowań :) Ale nigdy bym się z nikim takim nie związała. 2010/07/05 18:02:21
ja tez nie ufam turkom i arabom. powiedzialabym ze nawet z nimi walcze, bo sa ze tak powiem wrogami narodowymi. i raczej nikt w Kurdistanie za nimi nie przepada (za persami i syryjczykami tez). z tym ze ja akurat widze wizualną roznice miedzy chlopakam i od nas, a innymi z Middle East, czy krajów arabskich. po prostu rozpoznaje swoich, ale kiedys tez nie odroznilabym, dlatego nie dziwi mnie to co napisalas.
2010/07/05 20:47:26
Jakie piękne zdjęcie! :)
I jaki tytuł! Boję się tylko co to będzie za nadzieja w wykonaniu Kulki:) Ale jedno ci muszę przyznać kochana tytuły masz zajebiste! momentami nie adekwatne ;) patrz droga do wolności :) Nie poważnie piszę i bez zgrywu są super! Nie mogę się oprzeć by nie zapytać. Jak byś nazwała moją powieść? chodzi mi o główny tytuł. pośrednich nie będzie. Są tylko, że tak powiem roboczo co by się autorka nie pogubiła :) 2010/07/05 21:03:29
"momentami nie adekwatne ;)
patrz droga do wolności :)" no, przeciez wyszedł w koncu, nie? nie wiem jaki tytuł ja bym dała gdybym ja pisala, jak ktos pisze, to mi nie wychodzi nadawanie tytułu, poza tym na poczekaniu mi nie wpada do głowy - tytuł to takze w moim przypadku proces poniekąd transcendentalny, pojawia sie tak jakoś wtedy jak potrzebuje. Twój tytuł mi sie podoba i taki bym zostawila jesli chcesz znac moja opinie. mam taki szkicek o jednym rozwydrzonym milioneku, chlopczyku, (ale to nie jego wina w zasadzie ze jest malym skurwysynkiem) - tytuł brzmi "Mój brat Kain". moze byc? a tej skórki na blog, to szukałam godzine i nie mogłam sie zdecydowac :) 2010/07/05 21:12:19
No przeca kcem :) przecież pytam :)
Na moim cię pytałam o najstraszniejszą książkę jaką czytałaś. 2010/07/05 21:21:56
ale co chcesz? o milionerku, to jest do obrobki, a to w anglii raczej nie ma szans. narazie mula bedzioesz miec.
a kiedy mnie pytalas? bo jakoś mi umkło? najstraszniejsza? wiesz co, trudno powiedzieć. troche pojechana byla ta Kinga, jak baba lezala przykuta do łóżka z trupem męza obok, którego obżerał jakis pies, ale nie pamietam tytułu. 2010/07/05 21:47:39
Tą czytając mało się nie zrzygałam gdy se tą rękę wyciągała. serio! ale ta przy tej co mam na myśli to pikuś!
2010/07/05 21:51:37
trzeba mnie mozg przezarty wódą, zeby tak pisać, nie?
no to dawaj ta twoja, bo ja nie czytałam wszystkich, a od 2,5 roku, to juz w ogole nie ma praktycznie dostepu do ksiazek, bo to co jest tu w bibliotece po polsku to porazka, a po angielsku nie lubie czytac. 2010/07/05 21:54:36
mialam to wymienic szczerze mówiąc, fakt, robiło wrażenie - tu jeszcze bardziej pojechał.
a ty sie kulki poczciwej czepiasz o jakies 15 zaledwie lat w milym pierdelku... 2010/07/05 21:56:50
To jest gorsze niż wszystko co wymyślił King!
Nie rozumiem jak możesz tego nie czuć... 2010/07/05 21:58:39
ja kurwa zyje w samotnosci troche dłuzej i zyje jakoś, a ta moja to jest najgorsza samotnosc jaka moze byc, bo ja nie mam perspektywy, ze ona sie skonczy za 15 czy nawet 25 lat, czy kiedykolwiek.
poza tym Marquez byl lepszy - "Sto lat samotności" :) 2010/07/05 22:03:23
Kochan rozumiem, że może ci być ciężko i szczerze to piszę ale 15 lat w kasandryjskim więzieniu które sama wymyśliłaś to horror!!!
2010/07/05 22:05:21
nie. to jest nic w porownaniu z tym, jak ja sie czuje teraz.
dobrze ze przynajmniej te komentarze tu sa, bo juz chyba nie mialabym kompletnie nic 2010/07/05 22:12:23
Oj Kuleczko. Masz jeszcze swoją wspaniałą wyobraźnią. I to nie jest nic!
2010/07/05 22:18:37
i wlasnie ta wyobraznia to jest najwieksze skurwysynstwo, ktore mi rozwala psychike. bo sobie wyobrazam rzeczy, ktore sie nigdy nie staną. ale ta wyobraznia moglaby sie okazac nie wystarczajaca - a nawet na pewno nie wystarczajaca - gdyby ktos powiedzial mi zebym wyobrazila sobie, jak sie mozna czuc wieczorem szczegolnie, w pustym wynajetym pokoju, kiedy w promieniu 2000 km sa tylko co najwyzej ludzie z Kurdistanu, ktorych znam nirewiele ponad 2 lata, a ktorzy tak czy siak maja swoje zycie i swoje sprawy, mimo ze zawsze chca mnie wspierac. Ale poza tym wszystkim czlowiek siedzi i zdaje sobie sprawe z tego, ze tak naprawde to nikogo nie obchodze i nikomu nie zalezy na tym jak sie czuje i co sie ze mna stanie - sadzisz ze jakiekolwiek wiezeinie jest gorsze niz cos takiego? nie wydaje mi sie. ale nie oczekuje ze ktos to zrozumie, bo to mozna zrozumiec tylko jesli sie to przezyje.
2010/07/05 22:26:38
Kuleczko droga. Napisałaś, że ci chłopcy z Kurdystanu chcą cię zawsze wspierać. a więc ich obchodzisz!
I mnie też nie jest obojętne co się z Tobą dziewczyno stanie. I rozumiem co czujesz. Naprawdę. I wiem, że zamiast tych wszystkich chłopców wolałabyś tego jednego ale czasami no cóż bywa tak jakbyśmy nie chcieli. wiesz jest takie przysłowie, że jak Bóg chce ukarać człowieka to spełnia jego marzenia. Wierzę, że to co cię spotkało było z jakiegoś powodu. Ty go jeszcze nie znasz ale kiedyś zrozumiesz. musisz być tylko cierpliwa. Musiało tak być by coś dobrego się stało. 2010/07/05 22:37:33
no wlasnie, chodzi o ta jedna osobe, ktorej nie ma...
ale nie wazne. nic mi nie bedzie. dam rade, tylko czasami jakos tak mi jest zle, ze sobie nie radze z tym. po prostu niepotrzebnie sobie czasami wyobrazam cos, co nie ma sensu, tak czy siak, angazuje sie w sprawe, ktora juz od poczatku jest przegrana, to wszystko. w kazdym razie juz nigdy w nic nie uwierze i nie pozwole nikomu zeby sie mna bawił 2010/07/05 22:40:18
Nie znam szczegółów więc no cóż mogę powiedzieć...
może taki banał pamiętaj o dobrych chwilach... 2010/07/05 22:46:42
nie, nie, u mnie to inaczej dziala - ja nie moge pamietac o dobrych chwilach, bo to nie jest zdrowe dla mnie. ja musze pamietac przede wszystkim to co bylo zle, wtedy jest mi latwiej, poczucie straty jest mniejsze po prostu.
ale ja juz nawet nie mysle o tamtym, to juz skonczone od roku - nawet dokladnie od roku. ja mowie o czym innym teraz, mialam pewne nadzieje, ale chyba juz ich nie mam. ja mam zaufanie do tego co mi sie sni - bo mam powody, zeby to zaufanie miec - a wczoraj rano moje sny powiedzialy mi, ze z moich nadziei nic nie bedzie. i mysle, ze mialy racje. 2010/07/05 22:51:53
Kulka ale mnie teraz wkurzyłaś! Ty mi nie wyjeżdżaj bardzo cię proszę z proroczymi snami bo jak Bóg miły skopię ci za przeproszeniem dupę!
pisałaś, że jesteś w połowie drogo do spełnienia marzeń więc nie poddawaj sie i spełniaj! 2010/07/05 22:56:53
ale mi nie o to idzie. ja oczywiscie kupie ten dom, tylko ze przez chwile wydawalo mi sie, ze w tym domu bedzie jeszcze ktos, ale wiem ze nie bedzie. a sny nie nazwalabym prorocze, one mi po prostu mowią o tym co jest, a nie o tym co bedzie.
2010/07/05 23:34:14
i to jest wiecej niz zalosne, ze niektorzy nie maja odwagi powiedziec wprost: "odpierdol sie ode mnie".
nigdy, chocby nie wiem co, juz nigdy nikomu wiecej nie zaufam. 2010/07/06 00:48:47
i teraz juz wiesz dlaczego wierze swoim snom? bo one powiedzialy mi to dzien wczesniej niz sie stalo, bo dzien wczesniej to juz byl fakt dokonany i sny wiedzialy o tym bardzo dobrze
2010/07/06 17:11:38
Wiesz co, Ob? napisalam ci na tym nowym blogu, ze jest mi tak zle, zemoge przez pare dni nie rozmawiac z nikim. ale tak sobie pomyslalam - ze ja nie chce po raz kolejny siedziec i tylko myslaec, jak bardzo mnie boli - juz to przerabialam. Jestem Kurdish Hewleri - mozna nas zabijac, ale nie mozna nas pokonac. i ja sie nie dam. wiec bedziemy normalnie rozmawiac i bedziemy robic sobie jaja jak zawsze. i nawet jesli bedą mi lecieć te jebane łzy, to nie szkodzi - bede sie smiac. Opwiem ci pouczajaca historyjke ku przestrodze - nie w komentarzach, normalnie.
2010/07/06 19:44:18
Pół dnia zastanawiałam się nad tym co ci napisać. Miałam podać racjonalne argumenty o twoich snach, próbować pisać o tym, że nie wszyscy są draniami...
Ale to bez sensu. w końcu sama mam kłopoty z moim facetem i wiem że za dużo mu dałam w zamian otrzymując niewiele... Tak więc rozumiem, że boisz się komukolwiek teraz zaufać. To naturalne. Tylko, że jeśli chodzi o uczucia to niestety nie możemy tu wiele postanowić. One rządzą nami a nie na odwrót. Sharon miała tu rację :) Będzie tak jak ma być. Któregoś dnia czy tego chcemy czy nie chcemy coś nas spotka. Ja mam nadzieję, że coś dobrego. 2010/07/06 20:00:53
Sny ale nie tylko, ja po prostu zawsze wiem. nie mam pojecia skad, ale wiem, kiedy dzieje sie cos złego.
a On... napisałaś, że nie wszyscy są draniami. pewnie, ze nie wszyscy, bo ja mimo wszystko, za takiego Go nie uważam. ciągle wierze, ze musiał byc powód, jakis kurwa racjonalny powód, którego nie znam i pewnie nie poznam. Ale to co sie stalo, tak bardzo mi do Niego nie pasuje, że musze w ten powód wierzyc. Moze to ja nie byłam za bardzo cierpliwa, a powinnam była może czekać kolejny dzień, tydzien, miesiąc, wierząc, że wszystko jest w porzadku i ze nie jestem tylko kolejnym śmieciem z internetu. ale sytuacja byla wyjątkowa - czekałam na Niego prawie 5 dni, potrzebowalam Go bardziej niż chciałam sie do tego przyznać. Ale przyznaje sie - publicznie. Ja nie jestem tchórzliwa. I jestem szczera. Wiesz Ob, kiedyś konczyliśmy rozmowe, On szedl spać, ja powiedziałam, ze posiedzę jeszcze najwyzej pol godzinki. ale zeszlo mi godzine, nie pół. I napisałam wtedy do Niego, ze sie nie wyrobiłam w pol godziny, ze siedziałam dłużej - nie musiałam, przeciez itak by o tym nie wiedzial. ale gdybym nie napisala, to czułabym sie tak, jakbym Go okłamała. i masz racje mnie spotykają rózne rzeczy, czy tego chce czy nie - tylko ze zawsze kurwa, złe. mozna przywyknąć. juz prawie uodporniłam sie na ból. Nie wiem na który bardziej - psychiczny czy fizyczny. |
|
Mogę tylko powtórzyć, że jestem rozczarowana...